Sarkastyczny,
czyli strona z lekką dozą ironii.

Pociąg śmierdzi

W życiu każdego człowieka pojawia się moment, gdy postanawia opuścić swoją jaskinię. Po długich przygotowaniach na wyprawę życia, po podjęciu decyzji, że jedziesz na wczasy do Radomia, trzeba zdecydować w jaki sposób się tam dostaniesz. Niestety, twój prywatny odrzutowiec jest w naprawie, a limuzyna nie ma ważnego przeglądu technicznego, więc zostaje ci tylko jedna możliwość - podróż pociągiem. Wiem, że to brzmi strasznie, ale nie masz innego wyjścia.

Pierwsze, co musisz zrobić to wybrać się na dworzec i kupić bilet. Miła (o dziwo) pani w okienku informuje cię, że do Radomia jest pociąg ekspresowy i planowany odjazd ma za godzinę. Zadowolony kupujesz bilet. Po 15 minutach w końcu znajdujesz peron piąty i czekasz. Czekasz, czekasz, czekasz, a potem znowu czekasz. I tak po 2 godzinach dalej czekasz. W końcu słyszysz komunikat.
Opóźniony pociąg do Radomia odjedzie z peronu czternastego za 15 minut.
Nie jest tak źle, masz 15 minut, żeby znaleźć peron czternasty, jak nie znajdziesz, to lepiej wyciągnij sobie śpiwór. Załóżmy, że przy pomocy nawigacji udało ci się trafić do pociągu. Brawo. Kolejna twoja misja - znajdź miejsce siedzące. Akurat wsiadłeś do wagonu z przedziałami, więc musisz zapakować się do jednego z nich, no chyba że chcesz stać w korytarzu przez kilka godzin i zaglądać w oczy przechodzącym obok ludziom. Spokojnie, jedyne co musisz robić to sprawdzać w każdym przedziale, czy jest wolne miejsce. W pierwszym od prawej strony jest nawet okej, gdyby nie to, że na jednym siedzeniu leży menel, a po drugiej stronie siedzą członkowie jakiejś sekty. Idziesz dalej, teraz masz do czynienia z 3 metalami, 2 gothami i jednym hipsterem, który chyba jest zakładnikiem.

W końcu udało ci się trafić na idealne miejsce przy oknie, a do tego z w miarę normalnymi ludźmi obok. Wchodzisz do przedziału, walizki wrzucasz na półkę, po czym wygodnie siadasz. Po kilku minutach jazdy zaczynasz żałować, że wybrałeś to miejsce. Obok ciebie siedzi sobie dość puszysta pani, która wręcz rozlewa się na 2 siedzenia i czyta sobie gazetkę plotkarską, niby nic złego, ale za każdym razem kiedy przewraca stronę, szturcha cię łokciem i mimo twoich uwag, nadal to robi, a do tego wyciągnęła czipsy i pochłania je całymi garściami. Po drugiej stronie siedzi sobie dziewczyna z rudym kolesiem. Na początku wyglądali tak, jakby się w ogóle nie znali, ale po chwili okazało się, że są parą. Tak, tak, rudy ma dziewczynę, może i to wolontariuszka, której za to płacą, ale tu nie chodzi o to. Rudy cały czas się wierci jakby miał owsiki w dupie, przez co non stop kopie cie po nogach, a potem jeszcze otworzył okno, nie zwracając uwagi na to, że pada deszcz i wszystko leci na ciebie.

Po godzinie jazdy, kiedy twoja sąsiadka wypełzła z przedziału, a słodka parka zasnęła, wreszcie masz chwilę spokoju. Wyjmujesz sobie książkę, żeby spokojnie poczytać. Nagle słyszysz:

SŁODYCZE, CUKIERKI, SOKI, CZIPSY, SŁODYCZE, CUKIERKI, SOKI...

Tak, właśnie przechodzi wesoła pani z artykułami spożywczymi, żeby osoby z choroba lokomocyjną miały czym wymiotować. Na kolejnej stacji do przedziału wsiada spocony facet z ciążą spożywczą. I jako że wolne miejsce jest tylko obok ciebie, siada właśnie tam. Zapachu chyba nie muszę opisywać. Akurat właśnie chciałeś wyjść, żeby się przejść, dobrze się składa. Przechadzasz się między przedziałami, w jednym dzieci podpalają piłeczkę zawieszoną na sznureczku między półkami na walizki, w kolejnym alkoholizują się członkowie kółka zbieraczy kapsli, a w ostatnim cyganka wróży z ręki jakiejś typce, a mąż owej "wróżki" opróżnia torebkę zachwyconej wróżbą ofiary. Nagle stwierdziłeś, że musisz iść do toalety. Idziesz na koniec wagonu, i zatrzymujesz się przed malutkimi drzwiczkami z napisem WC. Wejść, czy nie wejść - oto jest pytanie. Wchodzisz. Rzut oka no to co znajduje się w środku, wychodzisz. Spokojnie, do Radomia jeszcze 5 godzin jazdy.



//Pociąg śmierdzi - tu nie ma błędu.

0 komentarze:

Prześlij komentarz