Sarkastyczny,
czyli strona z lekką dozą ironii.

Plebiscyt na pracownika lata

Plebiscyt na pracownika lata


Jako że lato dobiega końca, postanowiłem zorganizować plebiscyt na pracownika tejże pory roku. Niestety, na moje ogłoszenie w lokalnej, darmowej gazecie odpowiedziało zbyt wiele osób, więc spośród listy postanowiłem wyłonić 4 kandydatów. Osoby z poniższej listy krótko się zaprezentowały, oni są już wygranymi, waszym zadaniem jest zdecydować, kto wygra bardziej. Z najbardziej wygranym kandydatem przeprowadzę wywiad w osobnym wpisie.



Kandydaci:

1. Pani Wiesława - sygnalizatorka


"Od ponad 5 lat zajmuję się obsługą sygnalizacji świetlnych na skrzyżowaniach. To właśnie ode mnie zależy
kto i kiedy będzie mógł przejechać. Jestem również ofiarą wielu obelg napalonych samców, którzy śpieszą się na "herbatkę" do swoich napalonych samic. Panom ciężko zrozumieć, że są większe priorytety i muszą poczekać, aż z bocznej ulicy wyjedzie mężczyzna, który będzie moim przyszłym mężem (on jeszcze o tym nie wie). Mój wybranek na pewno zauważył, że zawsze jak jedzie, ma zielone światło, niezależnie od sytuacji na drodze. Kocha mnie, wiem to! Jestem pewna, że docenia moje poświęcenie, mimo tych wszystkich wypadków, do których doprowadzam, żeby tylko on mógł sobie spokojnie zdążyć do pracy i zapulsować u szefa. Często też widzę mojego sąsiada z góry, który wraca do domu, wtedy zawsze są korki. Nie zmieniając czerwonego światła na zielone przez 15 minut, staram się mu uświadomić, że jego próby rapowania do muzyki klasycznej nie są dobrym pomysłem, szczególnie o 2 w nocy, gdy ja o 5 muszę wstać do roboty..."

 2. Pan Alojzy - kosiarz trawników


"Od najmłodszych lat uwielbiałem zieleń. Zawsze mnie uspokajała, motywowała i napawała optymizmem. Zawsze fascynowało mnie jej piękno i nieposkromiona siła. Cała ta kwintesencja mocy i potęgi zieleni jest ukryta w niepozornych trawnikach. Ja jestem ich poskramiaczem, treserem. To właśnie mnie muszą się słuchać. Co tydzień w sobotę rano wychodzę wraz z moją ukochaną Eleonorą (4,3 kW, 49,7 cm3, 8000rpm). Wtedy wszystkie trawniki lękają się mnie. Ustawiam Eleonorkę na najwyższe obroty, czekam, aż wybije godzina 7.00 rano i na środku pozornie spokojnego osiedla, rozpoczynam RZEŹ NIEWINNYCH ŹDŹIEBEŁEK TRAWY. Moja ukochana wydaje z siebie wszystkie możliwe dźwięki, a ja nie przestaję kosić. Zaspani ludzie osłupieni stoją w oknach i machają mi z podziwem. Są pod wrażeniem mojej siły."

3. Pan Tadeusz - handlarz


"Witam serdecznie, Tadeusz Kazimierz Marian, w skrócie Tazimierz M., handlarz, głównie handlarz obnośny w szeroko pojętym tego słowa znaczeniu. Wszystko Pan u mnie kupisz, jedzenie, ubrania meble, prezent dla córy, żony, kochanki i teściowej. Pozłacana, posrebrzana zastawa, nowa i używana, co tylko Pan sobie życzysz. Telefonik? Proszę bardzo najnowszy model Ajfona z funkcją dzwonienia, Panie, nigdzie takiego Pan nie znajdziesz. Breloczki, bransoletki, sukieneczki, dla każdego coś dobrego. Różne, piękne, o wielu zapachach perfuma, wzorzyste, kolorowe o bujnym włosiu dywany, wielokartkowe, z duża ilością malutkich i ogromnych liter książki. Nie wiesz Pan, co chcesz Pan kupić? Spokojnie, razem na pewno coś znajdziemy. Założę się, że nie masz Pan takiego zegarka, wódoodporny, przeciwpancerny (spadnie na podłogę i nie się nie stanie!!!!), święci się w dzień i w ciemności, pozłacana bransoleta (skórzana GRATIS!!!!), dzwoni tak głośno, że nawet niedźwiedzia ze snu zimowego obudzi, a do tego pokazuje aktualną godzinę. OKAZJA, głupi Pan jak Pan nie weźmie!!!"

4. Pani Gertruda - liderka zespołu "Krzyk Salamandry


" Muzyka od zawsze towarzyszyła mi w życiu. W przedszkolu byłam członkiem Zespołu Pieśni i Tańca im. Leopolda Opolskiego w Radomiu, grałam na harfie poprzecznej, ale nigdy nie pozwolili mi śpiewać. W szkole średniej co roku wygrywałam konkurs kolędowy, byłam taka dobra, że w kolejnych latach nawet nie musiałam startować. Po moim pierwszym wystąpieniu dyrektor szkoły stwierdził, że nie powinnam już więcej śpiewać, bo jestem poza konkurencją i wygraną mam już z głowy. Dzisiaj jestem główną solistką, liderką, perkusistką i menadżerką zespołu, którego nazwa wywodzi się z mojego drugiego imienia. Gram i śpiewam zazwyczaj na weselach jako drugi zespół, który gra na końcu. Zawsze się wszyscy dobrze bawią. Dziwi mnie tylko fakt, że gdy przychodzi moja kolej na wystąpienie, to na parkiecie zostają tylko pijane osoby. Chyba tylko oni potrafią docenić mój talent."

Każdy głos się liczy!

0 komentarze:

Prześlij komentarz